Gdzieś u Masłowskiej (chyba) wyczytałem frazę o gościu co nawet mówiąc popełniał błędy ortograficzne. Zawsze mi się przypomina, gdy widzę tęskniącą za cieniem myśli twarz Kazimierza Węgrzyna.
Występ Kazia w ostatniej lidze plus extra znów zelektryzował wszystkich jego fanów, na czele z profesorem Miodkiem zapewne.
Ale język, językiem, gramatyka, gramatyką, ale jego „miłość” do Kolejorza to sprawa osobna. Po wkulanej ŁKS piątce Węgrzyna opowiadał o tym, że i tak lepiej grał Śląsk i nie ma Lecha za co chwalić. Tym razem nie wytrzymał nawet Twarowski i zapytał co musiałby zrobić Lech, by Kazio łaskawie go pochwalił. Odpowiedzi nie było, ale widać że antylechowa obsesja owego mistrza mowy polskiej nawet w C+ tajemnicą już nie jest.
Kazek
Sierpień 1, 2011Siatkówka, atmosfera, odlatująca Arena…
Lipiec 10, 2011Atmosfera wokół siatkówki i dziennikarskie zachwyty nad zgrają pomalowanych i wyperukowanych pajaców to temat na osobną analizę psychologa, może psychiatry… Ba, owa atmosfera rozlewa się też na inne dyscypliny. Efektem było zdobienie meczu kadry piłkarzy ręcznych muzyką YMCA grupy Village People. Zorientowani musieli mieć niezły ubaw słuchając jak hymn gejowskich parad towarzyszy tej męskiej dyscyplinie.
Śmieszne
Co do siatkarzy, to ów kibicowski onanizm nie pozwala na chłodne spojrzenie na przedziwną sytuację tej dyscypliny. Oto kolejne reprezentacje wyprzedzają naszych doświadczeniem, czymś co nazywa się team spirit i wreszcie zgraniem. Nic dziwnego, bo nasze odpoczywające i schorowane gwiazdy sprawiają, że kadrę co rok buduje się od nowa.
Jak to jest, że Kazijski i cała chmara Brazylijczyków, że Rosjanie, Amerykanie i inni mogą grać non-stop, zaś nasze gwiazdy po wyczerpującym sezonie ligowym muszą leczyć się przez kilka miesięcy odpuszczając reprezentację. Odpuszczając – dodajmy – by potem w klubie radośnie podskakiwać w arcyistotnych zawodach w rodzaju klubowych mistrzostw globu w Dubaju?
Tyle refleksji po lidze światowej, której jedyną zaletą jest to, że pozwala przetrwać dwa najbardziej upiorne dla fana futbolu miesiące.
Lech nie płaci, Lech pod sąd…
Marzec 20, 2011Najpierw fuck zeitung, za chwilę po nim gazeta.pl i eurosport.pl. Biedny Lewandowski nie może doczekać się pieniędzy z Lecha. tekst wisi na portalu przez całą sobotę. Zmieniają się tylko tytuły. Wieczorem na stronie Lecha ukazuje się oświadczenie
Rzecz jasna, ono już do mediów się nie przebija. Kucharska zapewne zaciera ręce, choć naprawdę nie wiem co miałby ten nieogarnięty pajac osiągnąć.
Lecą qrwy, chrupania nie słychać
Marzec 8, 2011Gazeta Wyborcza i sport.pl przegrały ważną potyczkę, bo wbrew suflerom z Czerskiej Walter i jego przyboczni dogadali się z kibicami. Dzięki temu Łazienkowska przestała przypominać cmentarz, a zbliżyła się do standardów stadionów piłkarskich, takich jak choćby Bułgarska.
Było pewne, że gazeta w swej walce z polskim modelem kibicowania nie ustanie. Okazja zdarzyła się szybko. Bluzgi na warszawskich derbach rzeczywiście przekroczyły granice smaku, nieszczęsne race sprawiły zaś, że i PZPN musiał się sprawą zająć.
Ale Gazeta znów przesadziła, przy okazji dotkliwie się kompromitując. Porozumienie z kibicami ITI zawarło latem ubiegłego roku. Gazeta wspomniała o nim półgębkiem i mimo że wcześniej szaleńczo broniła ITI, nie dała swym czytelnikom szansy zapoznania się ze szczegółami dealu. Teraz maskuje rozpaczliwie swoją wpadkę publikując pytania .
Nic tego nie wynika, bo wyniknąć nie może. Wymarzony stadion Szadkowskich, Polów i innych to cichy zakątek, gdzie ciszą zakłócają tylko oklaski i chrupot popcornu.
Węgrzyn, czyli zabawy językiem polskim
Marzec 6, 2011Jak trudny jest język polski można przekonać się słuchając Kazimierza Węgrzyna w canale plus. Nic to, że gramatyka błądzi w rejonach serbsko chorwackiego, nic to że składnia koślawa jest wprost nieprzytomnie, wreszcie sławne „włanczanie” i „wyłanczanie”. Ze też w całej dużej redakcji nie ma nikogo, kto by Kaziowi powiedział, że nie mówi po polsku i powinien się douczyć?
Canal + to produkt drogi i ekskluzywny, sądzę że za kilkadziesiąt złotych miesięcznie mam prawo domagać się choć porządnego komentarza.
Język, językiem ale Węgrzyn o piłce ma pojęcie zdecydowanie dwudziestowieczne. Ideałem byłaby dla niego liga angielska, ale nie ta dzisiejsza, gdzie żadni ponurzy kosiarze nie mają racji bytu lecz ta z lat siedemdziesiątych, gdzie wybite zęby i połamane kości świadczył o walce i udanym widowisku. Nic tak nie cieszy Węgrzyna jak „twarda” walka. Dla niego to wślizgi na wysokości kolan, przepychanki i skrobanie marchewek. W którejś z relacji Węgrzyn krzyknął radośnie: „świetny faul taktyczny”, i To najlepiej o nim świadczy. Kazek zdaje się być jednak niezniszczalny. NIkt go „nie wyłanczy”. A szkoda. Bo to daje nam kolejne lata popisów, takich jakie słyszeliśmy przy okazji meczu Legii z Polonią.
manipulacja
Styczeń 30, 2011Opluł, sponiewierał, pohańbił cały ród polskich kibiców. Litar jest kolejnym kibicem poznańskiego Lecha, który trafił na gościnne łamy gazety w. Tym razem powodem było nagranie z monitoringu, zrobione na meczu reprezentacji Polski na Bułgarskiej.
Szczekającym pod rozwagę poddaję kilka wątpliwości.
1. Czy kogokolwiek można krytykować wyłącznie na podstawie zapisu z monitorigu
2. Czy są pewni, że ów zapis nie jest montażem
3. Czy na podstawie nagrania mogą stwierdzić, czy o czym rozmawiali jego bohaterowie?
4. Jaka musi być jakość nagrania, by można stwierdzić, czy kogoś opluto?
5. Czy „owi” opluci byli trzeźwi?
6. Jak to jest, że gw uważnie śledząca forum Wiary Lecha nie znalazła na nim wyjaśnień Litara? (było – komu się chce szukać niech sobie kliknie
Skądinąd wiem, że owo „wielkie” przestępstwo Litara budzi politowanie nawet w poznańskiej redakcji gw. I wiem to z dobrego i pewnego źródła. Jeśli ktoś zechce się zapytać skąd to niech do mnie napisze.
NA KONIEC ISTOTNE PYTANIE: JAK TO JEST, ŻE TEKST UKAZAŁ SIĘ DWA MIESIĄCE PO FAKCIE I TUŻ PRZED ROZPOCZĘCIEM SPRZEDAŻY PRZEZ KARNETÓW NA RUNDĘ WIOSENNĄ???
poniżej autoportret GW

GW już nie może się doczekać…
Styczeń 18, 2011Media znów na froncie
Grudzień 24, 2010Dwa lata temu zimą wszawskie media rozpieprzyły Lechowi „szatnię”. Nieustające spekulacje na temat sprzedaży co ważniejszych zawodników przyczyniły się być może do przegrania mistrzostwa. Teraz gierki się powtarzają. Najpierw wyjątkowo chamskie rozgrywanie sprawy kontraktu Arboledy, teraz nieustanna podnieta Peszką i FC Koeln. Do tego „sprzedawanie” Rudnevsa i Stilica.
Trudno nie myśleć tu o zorganizowanej akcji. Przecież nie spekuluje się nawet słowem o transferowaniu kogoś z krakowskich milicjantów, ani o legionistach (choćy jeszcze kilka miesięcy temu przedstawiano ich jako zbawców) ani tym bardziej o żadnym zawodniku z Jagiellonii (wszak rewelacja rozgrywek) ani tym bardziej o Koronie Kielce.
Jak robić wała z czytelnika
Wrzesień 19, 2010Uff, znów wszyscy kochają Lecha
Wrzesień 17, 2010Nawet Bożydar Iwanow, który co prawda twierdził, że w Turynie gra jakiś KolejArz, ba nawet wojciech flaszka kowalczyk zdobył się na dobre słowo. Wszyscy zapomnieli jak jeszcze przed meczem kopali Lechowi grób, jak Borek z Kołtoniem spuszczali się przy każdym dojściu del Piero do piłki. Jak przez 90 minut opowiadali jak to wielce i wspaniale grają bianco-neri.
Tyle, że wynik zupełnie mądralom się nie udał, co prawda Kołtoń wygadywał jakoby wierzył do końca. Ale czuć było, że coś im z Lechem nie po drodze.
Czemu zresztą trudno się dziwić. Przed meczem słuchałem radiowej trójki. Nic to, że ważniejsze były tysięczne dywagacje o wiadomym krzyżu, tiry na drogi i im podobne bzdety. Gdy już pan redaktor raczył mecz zapowiedzieć, to wydał z siebie straszne westchnienie, mające znaczyć jaki to oklep LECH w Turynie otrzyma.
A teraz szaleństwo. Rudnews bohater i gdyby nie te błędy to hoho.
A odpierdolcie się od Lecha raz na zawsze, obejdzie się bez waszego fałszywego podziwu, gównianej troski i „kibicowania” podszytego nadzieją, że w końcu będzie można napisać czy powiedzieć, że „katastrofa”, „sen się skończył” itp.
Opublikował/a mikolajplank 

