Jak trudny jest język polski można przekonać się słuchając Kazimierza Węgrzyna w canale plus. Nic to, że gramatyka błądzi w rejonach serbsko chorwackiego, nic to że składnia koślawa jest wprost nieprzytomnie, wreszcie sławne “włanczanie” i “wyłanczanie”. Ze też w całej dużej redakcji nie ma nikogo, kto by Kaziowi powiedział, że nie mówi po polsku i powinien się douczyć?
Canal + to produkt drogi i ekskluzywny, sądzę że za kilkadziesiąt złotych miesięcznie mam prawo domagać się choć porządnego komentarza.
Język, językiem ale Węgrzyn o piłce ma pojęcie zdecydowanie dwudziestowieczne. Ideałem byłaby dla niego liga angielska, ale nie ta dzisiejsza, gdzie żadni ponurzy kosiarze nie mają racji bytu lecz ta z lat siedemdziesiątych, gdzie wybite zęby i połamane kości świadczył o walce i udanym widowisku. Nic tak nie cieszy Węgrzyna jak “twarda” walka. Dla niego to wślizgi na wysokości kolan, przepychanki i skrobanie marchewek. W którejś z relacji Węgrzyn krzyknął radośnie: “świetny faul taktyczny”, i To najlepiej o nim świadczy. Kazek zdaje się być jednak niezniszczalny. NIkt go “nie wyłanczy”. A szkoda. Bo to daje nam kolejne lata popisów, takich jakie słyszeliśmy przy okazji meczu Legii z Polonią.

odwiedzilem na chwile, moze bede wpadal czesciej. lubie czasami poczytac takie przemyslenia, gdy sam mam ich duzo w trakcie ogladania meczy czy studia po.
jedna prosba – skoro zaczynasz kogos poprawiac, to sam skup sie na tym, zeby tych bledow nie robic. u ciebie troche ich by sie znalazlo.
pzdr g.
pewnie by się znalazło, ale ja to piszę amatorsko, nie mam korekty, redaktora, czyli całego tego aparatu, którym dysponują dziennikarze.
pzdr
MP