Gazeta Wyborcza i sport.pl przegrały ważną potyczkę, bo wbrew suflerom z Czerskiej Walter i jego przyboczni dogadali się z kibicami. Dzięki temu Łazienkowska przestała przypominać cmentarz, a zbliżyła się do standardów stadionów piłkarskich, takich jak choćby Bułgarska.
Było pewne, że gazeta w swej walce z polskim modelem kibicowania nie ustanie. Okazja zdarzyła się szybko. Bluzgi na warszawskich derbach rzeczywiście przekroczyły granice smaku, nieszczęsne race sprawiły zaś, że i PZPN musiał się sprawą zająć.
Ale Gazeta znów przesadziła, przy okazji dotkliwie się kompromitując. Porozumienie z kibicami ITI zawarło latem ubiegłego roku. Gazeta wspomniała o nim półgębkiem i mimo że wcześniej szaleńczo broniła ITI, nie dała swym czytelnikom szansy zapoznania się ze szczegółami dealu. Teraz maskuje rozpaczliwie swoją wpadkę publikując pytania .
Nic tego nie wynika, bo wyniknąć nie może. Wymarzony stadion Szadkowskich, Polów i innych to cichy zakątek, gdzie ciszą zakłócają tylko oklaski i chrupot popcornu.
