Gdzieś u Masłowskiej (chyba) wyczytałem frazę o gościu co nawet mówiąc popełniał błędy ortograficzne. Zawsze mi się przypomina, gdy widzę tęskniącą za cieniem myśli twarz Kazimierza Węgrzyna.
Występ Kazia w ostatniej lidze plus extra znów zelektryzował wszystkich jego fanów, na czele z profesorem Miodkiem zapewne.
Ale język, językiem, gramatyka, gramatyką, ale jego “miłość” do Kolejorza to sprawa osobna. Po wkulanej ŁKS piątce Węgrzyna opowiadał o tym, że i tak lepiej grał Śląsk i nie ma Lecha za co chwalić. Tym razem nie wytrzymał nawet Twarowski i zapytał co musiałby zrobić Lech, by Kazio łaskawie go pochwalił. Odpowiedzi nie było, ale widać że antylechowa obsesja owego mistrza mowy polskiej nawet w C+ tajemnicą już nie jest.
